Tu i tam, i tam, i tam, i tu
Tam i tu, i tu, i tu, i tam
Tam i jeszcze tam, i jeszcze tu
Tu i jeszcze tu, i jeszcze tam
Tu i jeszcze tam
Tam i jeszcze tu
Tu i jeszcze,jeszcze,jeszcze tam
Świat Maliniaka
uśmiech wędruje daleko :)
W drodze swojej nie ustawaj!
Żebyś doszedł dokąd chcesz!
Niech marzenia staną się Twoją nocą, Twoim dniem!
Głosem serca w życiu kieruj się!"...
Na granicy Wolnego Miasta Gdańska – kryjówka przemytników
Pomorski Okręg Straży Granicznej RP
Inspektorat Graniczny Gdynia
Komisariat Graniczny Kartuzy
Posterunek 4 WysokaRozkaz dzienny nr 3/11/1932
Wykonać patrole na granicy RP i Wolnego Miasta Gdańsk, podjąć meldunki agentów Reile i Voratzek ws. ustalenia lokalizacji kryjówki przemytników.
O wykonaniu rozkazu meldować w książce raportów umieszczonej w skrytce i w dzienniku strażnicy.
i tak po otrzymaniu jednego z rozkazów 24 listopada ruszył patrol 3 osoby aby zlokalizować i skonfiskować kryjówkę przemytników.
czas operacyjny: 21
miejsce: wrzeszcz
cel 1: dotrzeć jak najszybciej do owczarni i rozpocząć patrolowanie granicy
patrol: nadkomisarz esem, nadkomisarz chester oraz komisarz maliniak
czas operacyjny: po 21
miejsce: owczarnia
cel 2: patrol pierwszej części granicy – północnej
patrol: nadkomisarz esem, nadkomisarz chester oraz komisarz maliniak
czas operacyjny: 21:55
miejsce: posterunek #2
cel 3: podjęcie meldunku, pierwsza część namiarów na kryjówkę zdobyta
patrol: nadkomisarz esem, nadkomisarz chester oraz komisarz maliniak
czas operacyjny: 22:40
miejsce: posterunek #1
cel 4: podjęcie meldunku, druga część namiarów na kryjówkę zdobyta – kryjówka namierzona
patrol: nadkomisarz esem, nadkomisarz chester oraz komisarz maliniak
czas operacyjny: 23:10
miejsce: kryjówka przemytników
cel 5: rozbicie kryjówki, przechwycenie kontrabandy
patrol: nadkomisarz esem, nadkomisarz chester oraz komisarz maliniak
czas operacyjny: po 23:10
miejsce: kryjówka przemytników
opis: radość z wykonanego zadania, możliwość jako pierwsi meldowania w książce raportów, podziwianie miejsca
patrol: nadkomisarz esem, nadkomisarz chester oraz komisarz maliniak
po wykonaniu zadania – rozbicia kryjówki, dzielny, niepokonany patrol powrócił z granicy w swe rodzinne strony, nie wiadomo kiedy znów będzie potrzeba by patrol musiał się zebrać i strzec prawa. oni wiedzą, że mają wsparcie i że po nich przyjdą kolejni prawi ludzie aby nie dać przemytnikom działać.
rozkaz wykonany
Łoś 2009 – po
od Łosia minęło już kilka dni – czas na podsumowanie
w sobotę przychodząc na miejsce bazy, startu, sekretariatu, metę – ogólnie centrum zarządzania wszechświatem, czekał już Wojtek – pierwszy zawodnik na trasie TP. niedługo po nim zaczęli zjawiać się kolejni uczestnicy, również dotarła 70-tka, która miała kilka problemów z podziałem na patrole i wyborem trasy trudności. chwilę przed 11 odprawa techniczna – czyli interpretacja mapy przez budującego – co autor miał na myśli. trasa TP/RK zapowiadała się rekreacyjnie – 4,2 km, głównie po drodze i to szlakowanej. zaś z mapą TO już tak wesoło nie było – po krótkim tłumaczeniu, miny zawodników przestały się uśmiechać – a 2 zespoły zmieniły trasę na rekreacyjną. równo o 11 wybiła minuta ‘zero’ i pierwsze patrole ruszyły na trasy.
koło 12:30 głównie zespoły z trasy łatwiejszej zaczęły wracać z lasu na metę, zdziwił mnie fakt że niektóre patrole wracały nie z tej strony co powinny, ale tak to często już jest na InO.
jakoż duża część zgłoszonych osób to również aktywni geocacher’zy – postanowiłem przygotować dla nich niespodziankę. znając długość etapów i potrzeby czasowe, o 14 (minut 3 do 5) opublikowałem w warunkach leśnych nową skrzynkę (maliniak07 – drzewna kula) przygotowaną dla uczestników – i tak już koło 14:20 pierwsza fala (licząca 7 osób) zdobyła skrzyneczkę, chwile później już mniejsza – 3osobowa ekipa, zaś niespodzianką dla kolegi mushina był fakt kiedy ją odkrył po 15 – specjalnie wybierając się po nią z grańska – że przed nim już 10 osób tu było, popularna skrzynka po prostu.
ostatni na mecie stawili się chwilę po 15 – i tak oficjalnie koło 15:15 zamknięto metę.
sądzę, że pogoda bardziej dopisać nie mogła – był to dzień z cyklu “złota polska jesień”, ciepło, słonko grzało, aż żal siedzieć w domu. na starcie zjawiło się 35 osób + 1 pies – tworząc 20 zespołów – odpowiednio 12 na TO i 8 na TP/RK.
dziękuję wszystkim, którzy mieli ochotę wybrać się na Łosia i spędzić trochę czasu z mapą i kompasem w lesie.
wyniki wraz z kompletem map (oryginał i wzorcówka) dostępne są na stronie www.malino.yoyo.pl
rok z OPENCACHING
To, że czas leci wie każdy z nas. Po jakimś okresie są rocznice- jubileusze. I tak spotkało to mnie. Rok od tajemniczej rozmowy i niebezpiecznej wyprawy w poszukiwaniu drzew co mają oczy. Rok zabawy w geocaching za mną i esem’em.
esem: idziesz szukać drzew co mają oczy?
Maliniak: co takiego?
esem: drzewa mają oczy
Maliniak: hmm … czemu nie …
6 października 2008 roku naszym łupem padły sopockie drzewa. Zaś po powrocie do domu i zorientowaniu się, że w Gdańsku dopiero co ujawniły się kolejne drzewiaste oczęta – wyruszyliśmy i tam, aby poznać ich tajemnicę. Dzięki pragnieniu zaspokojenia ciekawości byliśmy pierwszymi śmiałkami co dotarli do końca krętej ścieżki drzew. Poznaliśmy tajemnicę FTFa.
Po roku zmagań ze skrzynkami, sytuacja wygląda następująco:
- znalezionych koło 275, w tym 17 FTFów,
- założonych 6 – otrzymanych gwiazdek 22,
- przybyto ponad 8000 km; szczegóły – GK Maliniak,
- założonych GK 7; przebyty przed nie dystans – prawie 2000 km,
- udział w jednym filmie o geocaching’u,
- jedna produkcja filmowa tzw. “after-party” spotkania trójmiejskich cacher’ów,
Chcąc uczcić rocznicę, zgodnie ze zwyczajem ruszyliśmy na nocne łowy – jako cel jubileuszowy wybraliśmy skrzynkę z serii Kaszubskie Drogowskazy – XII, kolegi Wanogi, która znajduje się w rumskich lasach. Wyprawa zapowiadała się obiecująco, a kolejne napotykane kamienie nie zanosiły, że są to miłego złe początki. Koło 22:30 dotarliśmy do ostatniego punktu wędrówki, przy którym w niedalekiej odległości miał się znajdować pojemnik. Azymut wyznaczony – to w drogę na poszukiwania. Znając wanogowe kamienne sarkofagi i wiedząc, że jest to gdzieś pod świerkiem przeczesywaliśmy las, drzewo po drzewie, korzeń po korzeniu, liść po liściu. Nic. Przyszedł pomysł z dokładnym wyznaczeniem azymutu, za pomocą latarki i jej światła. Po dobrej godzinie eksploracji terenu, kiedy to esem’owy GPS oraz latarka odmówiły posłuszeństwa, a drzewa sprawdzone wzdłuż i wszerz. Zaczęliśmy się wycofywać – bo do samochodu było jakieś 4 km, a na zegarze prawie północ. Aby zaoszczędzić trochę czasu poszliśmy skrótem, tylko nie odbiliśmy w pewnym momencie w bok i tym sposobem wylądowaliśmy w mieście – Rumi, bo po kilkuset metrach ukazała się tablica “REDA”. Wariant powrotu okazał się chyba jednym z najdłuższych, czyli koło 7 km. W sumie błąkając się tej nocy zrobiliśmy około 15 km, skrzynki nie znaleźliśmy, ale przygód było bez liku. Dzień później wynikło, że autor skrzyneczki zwodził nas za nosy – myląc się w opisie i zamieniając 2 słowa ODLEGŁOŚĆ ↔ AZYMUT. I tak szukaliśmy nie w tym kierunku i nie w tej odległości co trzeba, ale na szczęście aż tak źle z nami nie jest jakby się mogło wydawać.
Zapalamy ją, a cienie niech odejdą precz.
Pomorski Okręg Straży Granicznej RP
